Notice: Trying to access array offset on value of type bool in /home/platne/serwer21160/public_html/ewacetera/wp-content/themes/celeste/single.php on line 33

Cięcie cesarskieHistorie PorodoweKobieca moc – narodziny przez cesarkę

Pracowałam do końca 8 miesiąca ciąży.

Czułam się świetnie jadąc codziennie rowerem do biura. Na początku 9 miesiąca zaczęliśmy przygotowywać nasz pokój na przybycie naszego synka. Do terminu porodu byłam spokojna. Dużo czytałam na temat naturalnego porodu, który, jak się spodziewałam, będzie szczęśliwym zakończeniem ciąży.

Kiedy przewidywany termin porodu minął,

zaczęłam próbować różnych domowych sposobów, aby wywołać poród, ale żaden z nich nie zadziałał. Siedem dni po terminie poszliśmy do szpitala na kontrolę. KTG pokazało, że tętno dziecka jest stosunkowo wolne i powinnam zostać w szpitalu. Tego samego dnia zostałam pacjentką oddziału patologii ciąży. Następnego dnia KTG pokazało, że wszystko jest w porządki i z dzieckiem i ze mną. Chciałam wrócić do domu, ale lekarz zasugerował, że trudno mi będzie umówić się na badanie poza szpitalem po terminie porodu.

Postanowiłam zostać.

Obawiałam się, że teraz lekarze będą wywierali presję na wywołanie porodu. Badanie ultrasonograficzne wykazało, że dziecko waży około 4650 g, więc lekarz zasugerował cięcie cesarskie. Dowiedziałam się, że poród nie będzie indukowany, ponieważ nie zaleca się naturalnego porodu u dzieci powyżej 4500 g. To była dla mnie ulga – wiedziałam, że chcę czekać aż poród zacznie się naturalnie, i dopiero wtedy będę miała cesarkę. Nie zgodziłam się na cesarkę „na zimno” i podpisałam papiery, że od tej pory biorę odpowiedzialność za wszystko, co dzieje się ze mną i dzieckiem. Zrobiłam to, ponieważ uważam, że żyjemy na własne ryzyko, dlatego nie miałam problemu z podpisaniem odmowy.

Dni mijały i nic się nie zmieniało.

Poród się nie zaczynał. Lekarze czekali, ponieważ nie mogli nic zrobić bez mojej zgody. NIestety mówili mi straszne rzeczy, takie jak: „możemy cię zbadać, ale nie możemy ci zagwarantować, czy dziecko będzie żyło dwie godziny później”. Słyszałam też, że poród nie zaczyna się, ponieważ dziecko jest za duże. Płakałam, tańczyłam i modliłam się każdego dnia. Próbowałam zaakceptować cesarskie cięcie, ale nie potrafiłam. Wyjaśnienie od lekarzy nie było dla mnie wystarczające. Chciałam wiedzieć, że dziecko jest gotowe przyjść na ten świat.

Trzynaście dni po terminie

zadzwoniłam do położnej, która miała być ze mną podczas naturalnego porodu i wyjaśniłam jej moją sytuację, mówiąc, że prawdopodobnie niedługo będę miał cięcia cesarskie. Powiedziała mi, że sam fakt bycia po terminie i duża waga dziecka nie są jej zdaniem bezwzględnym wskazaniem do cesarskiego cięcia. Potrzebowała jeszcze jednej informacji: czy głowa dziecka jest w prawidłowej pozycji? Nie miałam o tym pojęcia, o tym lekarze nie wspominali. Spotkałam się z położną na bloku porodowym. Zbadała mnie i stwierdziła, że główka dziecka nie jest ustawiona prawidłowo. Jej zdaniem nie miałam szans na naturalny poród, bo główka nie stymulowała szyjki macicy. To był również powód, dla którego poród wciąż się nie zaczął i tak bardzo bolało mnie spojenie łonowe. Mój synek miał głowę skierowaną w dół, ale pod niewłaściwym kątem.

Wróciłam spokojnie do swojej sali.

Byłam gotowa zaakceptować decyzję o cięciu cesarskim, ponieważ w końcu miałam wszystkie potrzebne informacje. Poszłam spać z zamiarem poinformowania rano lekarzy o mojej decyzji. Ale o 1.30 w nocy odeszły mi wody, a o 3.30 rozpoczęły się skurcze. Byłam taka szczęśliwa! Wiedziałam, że mój syn jest gotowy się urodzić! Nie przeszkadzał mi ból. Błogosławiłam każdy skurcz i witałam go ciepło! O 6 rano poszłam na przygotowania do cięcia cesarskiego. Zadzwoniłam do R., który natychmiast przyjechał do szpitala. O 9.20 rozpoczęła się operacja.

O 9.47 rano urodził się Leo.

Kiedy usłyszałam jego płacz, również zaczęłam płakać. Pielęgniarka delikatnie dotknęła mojej głowy. Po zbadaniu (10 punktów Apgar) zbliżyli go do mojej twarzy, abym mogła go przytulić i pocałować. Zostałam jeszcze przez jakiś czas na stole operacyjnym, a Leo został przeniesiony do pokoju obok, gdzie kangurował się przez godzinę na klatce R. Potem odpoczywałam po cesarce przez 12 godzin, a mój synek cały czas był ze mną. Wieczorem byłam gotowa, żeby wstać i wziąć prysznic. I chociaż tak trudno było wstawać chciałam opiekować się nim dzień i noc. Po trzech dniach w szpitalu wróciliśmy do domu. Pierwszy tydzień spędziłem tylko na patrzeniu na naszego syna. Miałam wrażenie, jakbym narodziła się ponownie – w nowej roli. Czułam się z tym tak dobrze! Leo śpi obok mnie, kiedy opisuję swoją historię porodu.

Niech nasze ciała będą błogosławione, ponieważ karmią nasze dzieci, by wzrastały!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Ewa Cetera logo

Odwiedź mnie na:

Ewa Cetera ikona

Odwiedź mnie na:

Copyright by Ewa Cetera. Wszelkie prawa zastrzeżone.