PoródCzy warto rodzić w pozycji wertykalnej?

https://ewacetera.pl/wp-content/uploads/2017/05/belly-2-1314505-1280x853.jpg

W jakiej pozycji rodzić?

Dziś kilka słów w temacie pozycji stosowanych w czasie porodu. Z zeszłotygodniowego raportu Fundacji Rodzić po Ludzku wynika, że najczęściej stosowanymi w szpitalach pozycjami w czasie drugiego okresu porodu czyli w fazie parcia są pozycje na łóżku porodowym – na boku (62%) i na plecach (60%). Na dodatek 93% kobiet w raporcie NIK sprzed roku deklarowało, że urodziło w pozycji leżącej. Mało optymistyczne prawda? Niestety, raport nie przynosi optymistycznych treści także w innych tematach.

 

Dlaczego w ogóle warto urodzić inaczej niż leżąc?

Zalety porodu w pozycji wertykalnej wiele, nie tylko badania naukowe tego dowodzą, faktem jest, ze właśnie tak kobiety rodziły przez stulecia.
To przede wszystkim szybsze rozwieranie szyki macicy a przez to krótszy czas porodu, efektywniejsze, bardziej regularne i mniej bolesne skurcze, łatwiejsze parcie ze względu na większe odchylenie kości ogonowej i współdziałanie z siłą grawitacji a nie przeciwdziałanie jak przy parciu na leżąco, mniejsze ryzyko pęknięć krocza. To najczęściej wymieniane zalety pozycji wertykalnych. Do tego dodałabym poczucie sprawczości i siły: ze rzeczywiście rodzimy siłami natury tak, jak nam podpowiada instynkt..
Większość plusów rodzenia w taki sposób odczułam w ostatnim swoim porodzie: intuicyjnie przyjmowałam pozycje, w których mogłam spontanicznie przeć. To była niesamowite poczuć taką siłę!
Początek porodów leżących przypisuje się Ludwikowi IV, który kazał tak zaaranżować „scenerię” porodu, żeby móc obserwować z ukrycia swoją rodzącą kochankę, taką miał królewską fanaberię. Podobno odtąd kobiety też zapragnęły rodzić po królewsku. Brzmi jak bajka? Szkoda, że zła bajka.

 

Co możemy zrobić, żeby odczarować rzeczywistość?

Przychodzi mi na myśl Sheila Kitzinger, brytyjska antropolożka, edukatorka porodowa i aktywistka na rzecz godnego porodu, która na swoich warsztatach i wykładach kładła się przed słuchaczami na plecach z nogami uniesionymi do góry w pozycji na tzw. „biedronkę”, demonstrując wysiłek kobiety rodzącej, często ku zgorszeniu uczestników, wśród których bywali zacni profesorowie.

Zazwyczaj nie mamy jednak odwagi i charyzmy Sheili ani tak wpływowego audytorium. Trudno też liczyć na wsparcie personelu, choć teoretycznie powinien zachęcać kobiety do przyjmowania pozycji wertykalnych. I często tak się dzieje, zwykle jednak tylko w pierwszej fazie porodu. W czasie parcia jest już gorzej, bo większość z nas kończy na łóżku porodowym. Czy jednak urodzenie na łóżku samo w sobie jest złe? Okazuje się, że nie do końca, bo i na tu można urodzić w pozycji pionowej, choćby klęcząc albo kucając. Na dodatek łóżko łóżku nierówne: wiele nowoczesnych modeli posiada tyle ustawień, że możliwe są też bardziej „wyszukane” pozycje. Niektóre łóżka porodowe mają nawet wycięty otwór na kość ogonową, który umożliwia jej odginanie! Może to dziwnie zabrzmi, ale warto zerknąć przy okazji zwiedzania porodówki na model łóżka i sprawdzić jego możliwości. Taki sposób dla dociekliwych. Inna sprawa, że personel nie zawsze wie co można zrobić ze sprzętem, którym dysponuje.

Przede wszystkim jednak warto przygotować się do samego porodu i dosłownie przećwiczyć różne warianty pozycji wertykalnych. Najlepiej pod okiem doświadczonej osoby i razem z partnerem. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie samo oglądanie rysunków z przykładami pozycji porodowych powodowało jeszcze większy chaos w głowie. Nasze ciało uczy się i zapamiętuje jeśli na nim trenujemy, dużo łatwiej będzie w trakcie porodu odnaleźć tę właściwą, wygodną dla nas pozycję.

W szpitalu.

Jeśli zależy nam na porodzie poza łóżkiem zapytajmy wcześniej czy są takie zwyczaje w danym szpitalu. Niektóre porodówki są wyposażone w drabinki, stołki porodowe, worki sako i mają przeszkolone położne w przyjmowaniu porodów w pozycjach pionowych. Tak, tak: personel też szkoli w tym zakresie. Szkolenia organizuje Fundacja Rodzić po Ludzku, poznałam nawet położną, która je prowadzi. Wspominała, że spotyka się czasem z oporem, ale przede wszystkim z ciekawością i chęcią spróbowania nowych metod pracy.

Pamiętajmy też, że zdarzają się sytuacje kiedy pozycja leżąca bądź na boku najwłaściwsza! Na przykład kiedy dziecko nie chce wstawić się pod spojenie łonowe. Warto o tym wiedzieć, żeby później nie zamartwiać się, że nie udało nam się urodzić tak jak planowałyśmy.

 

Ciekawostka.

Na koniec ciekawostka: kobiety w Afryce coraz częściej chcą rodzić „po europejsku” czyli na łóżku porodowym, co w tamtejszych warunkach jest raczej luksusem. Jednak i tak większość wybiera instynktownie pozycje pionowe. Monika Nowicka, polska położna przyjmująca porody w Tanzanii mówiła w wywiadzie dla siostry Ani o tamtejszych porodach: „Niektóre pacjentki rodzą na podłodze, inne na łóżku w różnych pozycjach, jedne z czterema osobami towarzyszącymi, a inne same. Jedne jedzą, ile się da i piją lokalny wywar z ziołami wzmacniającymi czynność skurczową, a inne wolą leżeć i spać między skurczami. Dajemy im wolność, jednocześnie bazując na naszej wiedzy i doświadczeniu, ale też zdając się na nasz i ich instynkt. Bo nikt mi nie powie, że kobiety, które rodzenie mają we krwi i rodzą średnio ośmioro dzieci w swoim życiu, nie wiedzą jak się zachować przy porodzie”.

[dt_quote type=”pullquote” layout=”right” font_size=”big” animation=”none” size=”1″]A jak wyglądał Wasz poród? Zależało Wam, żeby urodzić w pozycji pionowej? Której z Was udało się urodzić tak w szpitalu? Jaka pozycja była dla Was najbardziej komfortowa? Jeśli macie ochotę podzielcie się w komentarzach pod postem.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Ewa Cetera logo

Odwiedź mnie na:

Ewa Cetera ikona

Odwiedź mnie na:

Copyright by Ewa Cetera. Wszelkie prawa zastrzeżone.